„Na Zbóju”

 

W Puszczy Niepołomickiej, na południe od Poszyny, nad rzeczką Traczówką  natrafić można na zagadkowy obiekt przypominający swym wyglądem grodzisko. Niewątpliwie ta ziemna budowla powstała na skutek działalności ludzkiej, jednakże po dziś dzień nie wyjaśniono w jakim okresie i celu powstała, oraz jakie były jej losy – spróbujmy rozświetlić trochę pomrokę tej historii?

Rzeka Traczówka płynie wijąc się obniżeniami terenu przez całą puszczę, lecz jej bieg przed Poszyną natrafia na fałdę terenową (antyklinę), która ciągnąc się od wschodu opada lekko w koryto rzeki i po kilkunastu metrach kończy się cypelkiem. Rzeka po osiągnięciu fałdy terenowej spiętrzała się tworząc od południa zalewisko i gdy jej spiętrzone wody osiągnęły poziom granicy cypelka rozlewała się za nim bagiennym rozlewiskiem z którego woda szerokim wachlarzem ściekała ponownie do koryta. Rzeka niosła ze sobą wypłukiwany z gleby materiał osadowy i woda po osiągnięciu cypelka spływała w koryto z większą prędkością pozostawiając za cypelkiem nanosiny, i tak przez tysiące lat ziarnko po ziarnku uformowała się duża łacha piaskowa, którą wykorzystano do ukształtowania podwaliny obiektu.

W łasze od wschodu, północy i zachodu wybrano piasek usypując w jej południowej części stożek opierający się na fałdzie terenowej i w ten sposób uformowano wał i fosę oddzielającą stożek od mokradeł. W północno-wschodniej  części obwałowania wykopano przepust umożliwiający odprowadzanie wody przesączającej się przez wał, wschodnią część łachy za fałdą terenową wyplantowano, a w szczycie wybrzuszenia fałdy zrobiono przekop do i od którego poprowadzono nowe, pogłębione koryto rzeki. W przekopie pobudowano stawidło umożliwiające regulację poziomu wody, zaś w zachodnim krańcu fałdy wykonano przepust dzięki któremu rzeczkę dopływającą od zachodu można było kierować na mokradło, lub do zbiornika.

Do obiektu można było dotrzeć jedynie drogą prowadzącą szczytem fałdy terenowej od wschodu i było to bardzo bezpieczne miejsce, ponieważ woda nadal opływała cypelek i od południa spiętrzona tworzyła rozległy akwen, a od północy szerokie, niedostępne mokradło (zdj. 1, 2, 3, 4).

Jaką funkcję mógł spełniać ten obiekt?

Od dłuższego czasu podejrzewa się, że mógł tam być gródek myśliwski Władysława II Jagiełły, ponieważ w 1393r. król polecił wybudowanie w puszczy pałacu i stajni, a w 1420r. zlecił wykonanie okalającej je palisady; jednakże nie ma uzasadnienia tej teorii.

Stożek jest zbyt mały, by mógł pomieścić pałac dla króla, można na nim co najwyżej pobudować chatę lub coś niewiele większego, a piaszczyste podłoże nie zdołało by udźwignąć większej budowli, nie ma więc możliwości, by w tak ciasnym obiekcie pomieścić rodzinę królewską, zaproszonych gości i drużynę wojów. Na okalającym stożek wale nie ma śladów po niegdysiejszym istnieniu tam palisady, a zatem takie miejsce nie mogło by zapewnić bezpieczeństwa monarsze Polski. Poza tym w jakim celu regulowano by rzekę i budowano stawidło i zastawkę? – dla funkcji obronnej grodu nie miało by to znaczenia, natomiast pozostawienie dzieła natury w pierwotnym stanie wzmocniło by walory obronne obiektu.

Wszystko powyższe przemawia natomiast za tym, że była tam kuźnia. Na stożku stała zwykła, wiejska chata, wypłaszczenie terenu od wschodu mieściło stajnię i kuźnię, a za zastawką spiętrzającą wodę umieszczone było koło wodne, którego wał napędzał młot i miechy. Na zdjęciu LiDAR za rzeką widać jeszcze kwadratowy ślad (oznaczony „?”), mogła być tam podpora osi koła wodnego, jednak ostatnio przy budowie mostku miejsce to zostało zniwelowane równiarką i obecnie nie sposób tego udowodnić (szkic nr 5).

Ulokowanie kuźni w centrum puszczy było posunięciem pragmatycznym. Nie znano jeszcze maszyn i wszelkie prace leśne przeprowadzano siłą ludzkich rąk i koni, tak więc psuły się piły, siekiery, ośniki, kleszcze do pni, obracarki, capiny, cechówki, motyki, kostury, łańcuchy, elementy zaprzęgów, konie gubiły podkowy –  wszystko to trzeba było naprawiać lub wytwarzać na nowo, a kuźnia w środku puszczy była najbliżej.

W pierwszej połowie XVIII w. w Poszynie wybudowano tartak (stąd nazwa rzeczki Traczówka) i być może następną inwestycją było wybudowanie kuźni, ponieważ na dziewiętnastowiecznej austriackiej mapie pod Poszyną pojawia się nazwa Kowalina (na mapie opisywane miejsce jest przedstawione, jako wzgórek w prawym, górnym rogu oddziału nr 38). Niestety na późniejszych mapach ta nazwa już się nie pojawia, co świadczy o krótkim czasowo istnieniu tego obiektu (mapa nr 6).

Zadziwiającą jest rzeczą, że to pożyteczne przedsięwzięcie tak krótko funkcjonowało? Taka kuźnia mogła z powodzeniem działać jeszcze przez co najmniej 100 lat, jednakże dużo może wytłumaczyć rozpatrywanie tego zagadnienia w kontekście historycznym:

22 I 1863r. wybuchło Powstanie styczniowe. W nieodległej Igołomi stacjonowały często oddziały powstańcze i w okolicy tej doszło aż do czterech starć z Rosjanami (pod Igołomią 21 III 1863r. i 6 VII 1863r., pod Pobiednikiem 4/5 V 1863r., pod Wąsowem 15 VIII 1863r.). Dla dużej ilości ochotników ciągnących do powstania trzeba było wytwarzać broń. Czyniła to kuźnia w Igołomi (co uwiecznił Artur Grottger w rysunku „Kucie kos” w Igołomi zdj. 7), jednakże jedna kuźnia nie była by w stanie sprostać zapotrzebowaniu i zapewne działanie takie podjęła też puszczańska kuźnia.

Przypuszczalnie w pobliskiej Woli Batorskiej był punkt zborny rekrutów z terenu Galicji do powstania i być może to im kuźnia przekuwała kosy i doposażała, po czym przeprawiani byli przez Wisłę do Igołomi i przydzielani do poszczególnych oddziałów. W Woli Batorskiej po zaprzestaniu działań bojowych również znajdowali schronienie powstańcy, a na polach pobliskiej Woli Zabierzowskiej (przysiółek Zaborcze) jest mały kopczyk z figurką z 1863 r., w którym spoczywają powstańcy zabici przez wojska austriackie (zdj. 8).

Nie wiadomo co się stało po ustaniu walk, czy kowal zginął w boju, czy może władze austriackie po upadku zrywu narodowego zdelegalizowały kuźnię za pomoc powstańcom? W każdym bądź razie nazwa Kowalina w końcu XIX w. przestała być używana, a zastąpiła ją nowa, potoczna nazwa „Na Zbóju”.

Opuszczone zabudowania najprawdopodobniej sprzedano i ulokowano w nich karczmę, bo Jan Świętek w dziele „Materiały antropologiczno – archeologiczne i etnograficzne” z 1886r. w rozdziale „Rozbójnictwo” na str. 294 pisze o karczmie „na Zbóju” (cytat 9).

Wydawać by się mogło, że ulokowanie karczmy w takim miejscu nie miało sensu, lecz to tylko pozorna logika. Karczma była stricte  przykrywką do przestępczej działalności. Szynkarz faktycznie spełniał zadanie pasera; współdziałał z grupami przestępczymi, zdobywał informacje i kontakty z pośrednikami, organizował zbywanie łupów, dawał schronienie bandom, udostępniał zaplecze do skrywania zagrabionego mienia, a zbójcy przychód uzyskiwany z rozboju w większej części przehuliwali w tejże karczmie, natomiast jeśli jakiś podróżny nieopatrznie trafił w takie miejsce, to bardzo często był to ostatni przystanek w jego życiu – tak więc było to bardzo dochodowe przedsięwzięcie. Zbójeckie bandy złożone były głównie z opryszków z pobliskich miejscowości i nie siedzieli oni jak „janosikowe” ukryci w jaskini, lecz skrzykiwali się doraźnie „na robotę”.

Na terenie obecnej Polski miejsc takich było mnóstwo i  można znaleźć wiele ich opisów np. karczmy: w Regulicach, Wąbrzeźnie, Strzeszynie, na uroczysku Maruszka koło Kicin, czy w Bulowicach gdzie dokonała żywota zbójniczka Maronka, i wydaje się że była to zorganizowana sieć działająca za przyzwoleniem zwierzchności.

W XIX w. grasowała na naszym terenie uciążliwa banda koniokradów i to zapewne ona współpracowała z karczmarzem Na Zbóju. Kradzione konie, bydło i inne łupy deponowali w karczmie, a następnie przeprawiali przez Wisłę do zaboru rosyjskiego i tam sprzedawali, a tak to opisał Jan Świętek na str. 302 (cytat 10).

Nie wiadomo kiedy zakończył się ten zbójecki proceder. Jeszcze w XIX w. wprowadzono paszporty dla bydła, co zapewne znacznie utrudniło operatywność band, lecz wątpliwe by to spowodowało zaprzestanie działalności. Najpewniej proceder trwał dokąd istniała karczma, a kres jej mógł nastąpić wskutek działań wojennych 1914 r., kiedy wojska rosyjskie prące na Kraków toczyły walki z wojskami austro – węgierskimi na terenie puszczy.

Kiedy już przyroda rozprawiła się z pozostałościami po karczmie, a wspomnienia o niej odeszły w niepamięć stożek i wały przeorano głębokim rowem wykonując dukt oddziałowy i taki stan zastaniemy dzisiaj (zdj. 11), lecz spacerując w tym miejscu nadal można natknąć się na ślady przeszłości (zdj. 12).

 Janusz Czerwiński

Literatura:

„Materiały antropologiczno – archeologiczne  i etnograficzne” – Jan Świętek 1886r.
Encyklopedia leśna – www.encyklopedialesna.pl
Kultura w lesie – www.kulturawlesie.p

 

GALERIA ZDJĘĆ