Salina Wenedów, Wiślan i Państwa Piastów (część I)

 

Od zarania dziejów okolice Wieliczki i Bochni były terenem szczególnie intensywnej działalności człowieka. W obszarze tym odkryto obecność wszystkich kultur, które notowane są w południowej Polsce, poczynając od paleolitycznych „łowców mamutów”.

Zasobne lasy, rybne wody, żyzne lessowe gleby, ukształtowanie terenu sprzyjające obronie i przemieszczaniu się, a przede wszystkim bogactwo tej ziemi – źródła solne były przez tysiące lat powodem ekspansji osiedleńczych.

Przed Wenedami tereny Nadrabia zasiedlał lud, który przez archeologów nazywany jest kulturą łużycką (1300–400r.p.n.e.). Przy budowie autostrady A4 podczas prac archeologicznych przebadano cmentarzysko kultury łużyckiej w Targowisku i dokonano przełomowego odkrycia: „Niekiedy pochówki zgrupowane na planie okręgu lub owalu z niewielką, pustą przestrzenią w środku. Może to sugerować istnienie kopca ziemnego, wokół którego lokowane były groby. Widoczne są też liniowe układy grobów, głównie z młodszej epoki brązu. Możliwe, że zgrupowania te i inne układy grobów odpowiadają istniejącym w przeszłości strukturom społecznym.” [1., cyt. str. 47], a więc pomimo że przez setki lat zmieniały się sposoby budowania chat, grodów, ozdabiania ceramiki, stylizowania ozdób itp. nie zmieniło się jedno – obrządek pogrzebowy. Tak kultura łużycka, Wenedowie, Wiślanie i piastowscy Polanie mieli dwa rodzaje cmentarzy: główny z kopcem ziemnym wokół którego zakopywano urny z prochami (zapewne dla co zacniejszych obywateli) i zwykły, bez kopca – zjawisko to można nazwać etnosem tych ludów (art.”Kopce Krakusów”, „Prawdopodobna geneza nazwy Kraków”).

Wenedowie

W okresie halsztackim (700-400w.p.n.e.) nastąpił proces przeobrażania się kultury łużyckiej. Zwykle kulturą przejściową była kultura pomorska, jednakże na tym terenie kultura łużycka przekształciła się bezpośrednio w kulturę przeworską (wenedzką) (300r.p.n.e. – V w.ne.). Jako główne przyczyny transformacji można uznać wpływ kultur okresów halsztackiego i lateńskiego, jak też poważne zmiany klimatyczne (ok. 500r.p.n.e. klimat oziębił się i bardzo zawilgotniał, co spowodowało zabagnienie zasiedlanych dotychczas terenów).

Wenedowie byli najliczniejszym ludem słowiańskim Europy (haplogrupa R1a). Pisali o nich Pliniusz Starszy (23-79r.), Tacyt (55-120r.), Ptolemeusz (100-168r.), Jordanes (w 551r.), lokalizację ich siedzib naniesiono na rzymską mapę Tabula Peutingeriana z IV w., a lud ten Wenedami nazywały wszystkie ludy Europy *.

O Wenedach wiemy bardzo niewiele, z pewnością byli ludem nie wykazującym agresji, jednak potrafiącym się bronić, a najlepszym przykładem tego jest istnienie enklawy Grupy tynieckiej, gdzie celtycka ludność żyła w spokoju i pokoju otoczona siedzibami Wenedów. Najprawdopodobniej nie wytworzyli państwowości, lecz byli zorganizowani w odizolowane od siebie, autonomiczne „księstwa” (podobne do greckich polis); centralnym ośrodkiem księstwa był gród wokół którego rozsiane były osady. Księstwo musiało być zarządzane; zapewne przez arystokrację lub oligarchię, której siedzibą był gród (to pewnie dla nich było przeznaczone cmentarzysko z kopcem). Gród zasiedlała także drużyna książęca i być może kupcy i rzemieślnicy.

Drużyna książęcych wojów była nieliczna, przeznaczona do reagowania w zdarzeniach incydentalnych i dania pierwszego odporu napastnikowi; przypuszczalnie w razie zagrożenia rozsyłano wici i powoływano „pospolite ruszenie”. Wojowie na co dzień zapewne doskonalili się w rzemiośle wojennym, przysposabiali młodzież księstwa do walki, pełnili dyżury w strażnicach, patrolowali okolicę, a w razie zagrożenia przewodzili też oddziałom pospolitego ruszenia. Wenedowie stosowali taktykę obrony uporczywej o czym świadczy rozmieszczenie i sposób budowania obiektów militarnych.

Nie wiemy nic o wierzeniach Wenedów. Wiadomo, że czcili swoich zmarłych – palili ich ciała na stosach, prochy wsypywali do urn i zakopywali w ziemi usypując nad nimi kurhany. Do urn wkładano też drogocenne przedmioty, a więc mieli świadomość życia pośmiertnego. Ku czci zmarłych usypywali na głównym cmentarzu wysoki kopiec, inne cmentarze nie posiadały kopców.

Takiej obrzędowości musiał ktoś przewodzić i zapewne mieli kapłana (żercę, wołchwa?) – tak jak Wiślanie Krakusa. Nigdy dotąd nie przebadano gruntownie wenedzkiego kopca i jego otoczenia, jednakże przy budowie A4 przebadano tak cmentarzysko kultury łużyckiej w Targowisku i autor J. Górski w swoim raporcie [1.,str.46] napisał: „Za obiekty związane z cmentarzyskiem uznano pozostałości konstrukcji słupowej, zlokalizowanej w jego centrum, pojedyncze palenisko…” i [1.,str.47] „W centrum obszaru zajętego przez cmentarzysko odkryto zespół jam posłupowych, tworzących regularną, zbliżoną do prostokąta, konstrukcję o wymiarach: 600×250-300 cm….” – wniosek nasuwa się sam, na cmentarzysku mogła znajdować się związana z obrzędem pogrzebowym kącina z rytualnym paleniskiem i tutaj zapewne była siedziba kapłana, i analogicznie mogło też tak być u Wenedów.

Prawdopodobnie Wenedowie znali pismo (na niektórych stanowiskach natrafiono na znaki runiczne), lecz nie znaleziono dotychczas dłuższej inskrypcji. Nie wiadomo też wiele o używanym przez nich języku, na terenie Nadrabia przetrwały po nich takie nazwy, jak: Wise, Hysne, Debrz czy Raba** i są one dowodem ciągłości językowej.

* rzym. Venedi, niem. Wenden, celt. Wends, duń. Vend, szw. Venða, fin. Venädä, est. Vene, karel. Veneä, węg. Vend.

** Na Węgrzech też płynie rzeka Raba i tam również byli Wenedowie (mapa Tabula Peutingeriana). Z czasem przekształcili się oni w Słowian panońskich, którzy ok. 840r. utworzyli własne państwo – Księstwo Błatneńskie.

Salina Wenedów

Na terenie Nadrabia Wenedowie zorganizowani byli w dużą jednostkę osadniczą, której gospodarka oparta była na występujących tu źródłach solnych*. Miejsce było bardzo korzystne gospodarczo, ponieważ przebiegały tu szlaki handlowe z Kotliny Panońskiej nad Bałtyk i z Wyżyny Podolskiej na Nizinę Śląską. Nie było wtedy dróg, a góry porośnięte dzikim lasem były nie do przejścia, przemieszczano się więc dolinami rzek i wąwozami**.

Okolice saliny miały idealne warunki obronne. Od północy chroniła ją Puszcza Niepołomicka (st.pol. niepołomny = nie do pokonania), która w tym czasie była olbrzymim, zabagnionym lasem, od wschodu bagienna niecka rzek Babicy i Murowianki (nazwa Bochnia wywodzi się od prasłow. boch = bagno), od południowego wschodu strome, poprzecinane bagnistymi wąwozami, zalesione pagórki Podgórza Bocheńskiego, od południa bagniste doliny Stradomki, Raby, potoków Królewskiego i Gnojskiego, od południowego zachodu zalesione pagórki Podgórza Wielickiego i duża jednostka osadnicza z centralnym grodem w Biskupicach (na wzg. Chełmik), od zachodu rozciągnięte na dużej przestrzeni bagna Podłężanki, Zakrzewianki i Bogusławy (nazwa Podłęże wywodzi się od st.pol. łęg = zabagniona łąka lub las) – taki teren mogła pokonać karawana kupiecka, lecz nie armia ze swoimi taborami!

W nadrabskiej salinie Wenedowie budowali cztery rodzaje obiektów militarnych: grody, warownie, strażnice i wieże obserwacyjne. Najistotniejsze budowle mieszkalne i gospodarcze, to chaty, obiekty inwentarskie, warsztaty, jamy gospodarcze i produkcyjne, studnie. Obiekty obrzędowe zaś, to kopiec i kurhany cmentarzysk.

Niektóre z obiektów opisywanych w tekście nie zostały jeszcze odkryte przez archeologów, ani zgłoszone do WKZ i oznaczone będą symbolem (n/o).

* Tutejsze źródła solne były eksploatowane już ok. 5.000-4.000 r.p.n.e. przez kulturę lendzielską  – [2., str.362].

** Zapewne szlaki spotykały się w Jurkowie, następnie biegły brzegiem Tymówki, po czym Uszwicy (droga 75), od m. Uszew brzegiem Leksandrówki do Wiśnicza, stąd wąwozami na Kolanów (jak droga 965), doliną Babicy i wąwozami do Łapczycy, dalej doliną Moszczenianki (jak droga 94) do Chełmu, po przeprawie przez Rabę do Targowiska i tam doliną Tusznicy do Podłężanki, nią do Wisły, następnie wzdłuż Wisły do przeprawy w Przewozie i za Wisłą w Mogile szlaki ponownie się rozdzielały w prawo nad Bałtyk, a w lewo przez Kraków i Tyniec na Śląsk.

Grody

Chełm – chełmskie grodzisko nie zostało dotychczas przebadane, prowadzono tu prace sondażowe, lecz tylko pod kątem występowania na tym terenie poszczególnych kultur, tak więc nie ma naukowego materiału na którym można by było się oprzeć, jednakże mimo upływu ponad dwóch tysięcy lat w ukształtowaniu terenu zachowało się wiele szczegółów umożliwiających odtworzenie konfiguracji grodu.

Grodzisko jest uformowane podobnie, jak grodziska kultury łużyckiej (np. grodzisko w pobliskich Biskupicach koło Wieliczki), co jest kolejnym dowodem na nieprzerwaną ciągłość tych kultur, jednakże ludność kultury łużyckiej budowała grody z obwałowaniami i w miejscach trudno dostępnych, i zakrytych (stosownie do potencjalnego zagrożenia), a gród w Chełmie usytuowany jest na szczycie wzgórza i nie posiada wałów.

Wenedowie w mistrzowski sposób wykorzystywali ukształtowanie terenu (zdj.1). Wapienny szczyt chełmskiego wzgórza (nazwa Chełm wywodzi się od st.słow. cholm = wzgórze) zniwelowano tworząc płaszczyznę, a zbocza góry przeobrażono obronnie tworząc tarasy i strome stoki (zdj.2 i 3), które uniemożliwiały atakującym użycie machin oblężniczych. Grodzisko z trzech stron otoczone było wstęgą Raby, która płynęła wtenczas tuż przy stromych zboczach wzgórza i była co najmniej dwukrotnie większa niż dziś (wilgotny klimat).

Teren wypłaszczenia grodowego oraz skraje tarasów otoczono palisadą w której narożnikach usytuowane były bramy ucieczkowe z zastawkami przeciwwyważeniowymi Od strony północnego, stromego stoku (raczej nie było osady, może pastwiska?) teren na wąskich tarasach zabezpieczony był dwoma rzędami palisad. Od strony południowej znajduje się urwisko uniemożliwiające atak. Poza tym obronę wspierał stołp i strażnicze bramy wjazdowe. Za strefą obronną grodu od wsch., zach. i płd. znajdowały się przygrodowe osady.

Palisada Wenedów była dobrze przemyślaną konstrukcją (zdj.4). Każdy pal zaciosany był pod takim kątem, by w przypadku zarzucenia nań liny i próby wyrwania go z palisady lina się ześlizgnęła. Pale były konserwowane przez powierzchniowe zwęglenie (węgiel drzewny chroni przed drewnojadami i zarodnikami grzybów), a następnie oblepiane gliną, która tworzyła powłokę ognioodporną. Gliną oblepiano również zbocza tarasów, co czyniło je bardzo trudną przeszkodą (można to sprawdzić próbując podejść w dżdżysty dzień pod płn. zbocze). Za wysoką (2-3m) palisadą był podest schodkowy dla obrońców wypełniony rumoszem (zdj.5) *.

Zapewne obrońcy mieli też machiny miotające np. trebusze, blidy, onagery czy balisty, które były już znane w czasach Wenedów.

W razie przełamania głównej linii obrony, wycofywano się na linię drugą (teren grodu), której obrona wspierana była dodatkowo przez stołp. Gdyby i ta linia upadła wycofywano się na linię trzecią. Czwartą ostateczną linią obrony był stołp otoczony palisadą – najpotężniejsza budowla obronna grodu (ze zbrojownią wewnątrz)** – założenia taktyczne przewidywały taki rozwój sytuacji, lecz nic nie wskazuje na to, by gród w Chełmie kiedykolwiek został zaatakowany, to była potężna twierdza!

Do grodu prowadził szlak handlowy, który od Kolanowa biegł doliną Potoku Łapczyckiego i Moszczenianki, następnie od Moszczenicy wspinał się na grzbiet wzniesienia (jak współczesna droga) i docierał w rejon parkingu przed plebanią w Chełmie. Tu zapewne była obronna brama wjazdowa do grodziska.

Za bramą droga wiodła nasypem, następnie drewnianym pomostem wznoszącym się do wysokości zbocza tarasu i kończącym się przed nim. Przypuszczalnie na tarasie była druga brama obronna ze zwodzoną kładką opuszczaną na pomost. Za bramą było miejsce biwakowe dla taborów kupieckich karawan oraz kolejny drewniany pomost, którym można było dotrzeć do części handlowej grodu.

Po zakończonej transakcji wyjeżdżająca karawana za bramą wjazdową skręcała w prawo w dół i jechała na przeprawę na Rabie. Najpewniej nie była to przeprawa mostowa, lecz promowa. Pod skarpą grodziska widać ślad po małej osadzie i to mogła być siedziba przewoźnika, natomiast poniżej za drogą (posesja nr 11) mógł być przyczółek promu***.

Organizacja grodu mogła przedstawiać się następująco (zdj.1): w centrum, za III linią palisad była siedziba książęca. Zapewne nie był to pałac, tylko rząd zwykłych chat, jednakże w eksponowanym miejscu. Między III a II linią palisad od wschodu była osada kupiecka. Były tam chaty, składy i kramy kupców. Głównym towarem handlowym była sól, lecz pewnie oferowano także wyroby rzemieślnicze, oraz płody rolne i leśne. Od północy i zachodu znajdować się mogły siedziby rzemieślników nie związanych z solarstwem, acz niezbędnych dla społeczności. Wszystko, co jest niezbędne rzemiosłu było w pobliżu – złoża gliny, piaskowca, krzemienia, rudy darniowej (zdj.7) i wapienia (zdj.8) (w Stanisławicach natrafiono na żużel dymarkowy z okresu rzymskiego – [3., str.171], oleju skalnego, a nawet złota w rej. potoków Złotego i Królewskiego (wyeksploatowane w XIVw.); z natury pozyskiwano drewno, wiklinę, futra, skóry, rogi, pióra, miód, smołę, dziegieć, alkohol i ocet, zioła, czerwce itp.

Za II i I linią znajdowały się zapewne gospodarstwa rodzin drużyny książęcej .

Stradomka – w Stradomce na g. Borek  znajdował się gród  ryglujący doliny rzek Stradomki i Raby od południa (zdj.9). Gród odkryto w 2019r. i nie został jeszcze zbadany.

Do naszych czasów grodzisko było eksploatowane rolniczo, pomimo tego nadal wyraźnie widać wypłaszczenie grodu i przebieg tarasów obronnych. Gród powierzchniowo był nieco mniejszy od chełmskiego, również miał cztery linie obrony, zapewne posiadał też stołp. Przypuszczalnie nie miał osady kupieckiej, aczkolwiek z pewnością miał osadę rzemieślniczą, tak więc gród był siedzibą władzy okręgu grodowego, drużyny grodowej i rzemieślników.

Co zastanawiające nazwa Stradomka (pierwsza zapisana nazwa Stradomia) wywodzi się od st.pol. stradać = stracić (np. postradać zmysły), co sugeruje że gród został stracony?

Brzezie****- (n/o) gród w Brzeziu ryglował dostęp do saliny od strony zachodniej i strzegł bezpieczeństwa na drugim brzegu Raby.

Wzgórze grodowe przez setki lat poddawane było przeobrażeniom budowlanym, pomimo tego do dzisiaj widoczne są zarysy grodziska, zwłaszcza od strony północnej (zdj.10 i 11). Gród usytuowany był we wschodniej części wyniosłości, gdzie obecnie w budynkach po dworskich stajniach ma siedzibę firma Fiberlab, natomiast w położonej niżej części zachodniej, aż po granicę terenu przykościelnego znajdowało się podgrodzie. Był on zapewne zorganizowany podobnie, jak gród w Stradomce.

Przypuszczalnie gród w Brzeziu też był atakowany, lecz nie został zdobyty. Przed wojną, podczas budowy drogi z Grodkowic do Kłaja natrafiono na grób germańskiego wojownika pochowanego z mieczem i włócznią. Mógł to być wojownik związku plemiennego Marboda z początków naszej ery. Wojownik został pochowany na (wtedy) puszczańskiej polanie, gdyby gród został zdobyty, z pewnością pochowano by go w bardziej eksponowanym miejscu na terenie grodu.

* Obrońcy skryci za palisadą, niewidoczni w jej cieniu obserwowali atakujących przez szczeliny między palami i jeśli któryś znalazł się w zasięgu rażenia wychylali się zza palisady, rzucali oszczepem, kamieniem, lub strzelali z łuku i natychmiast znikali za palisadą. Podesty z czasem zgniły i rumosz rozsypał się formując w niektórych miejscach „pozorne fosy”, a jego osypiska potwierdzają linię przebiegu umocnień (zdj.5).

** Chełmski stołp (zdj.6) mógł być kwadratową, bardzo wysoką wieżą z trzema lub czterema kondygnacjami obronnymi. Dolna część stołpu zwykle założona była kamieniami i mogła mieścić np. wylepiony gliną zbiornik na deszczówkę. Do wieży prowadziło jedyne, umieszczone na dużej wysokości wejście do którego można się było dostać np. po drabinie, którą następnie wciągano do wewnątrz i blokowano wejście. Zapewne drabinę kładziono nad zbiornikiem z deszczówką, by służyła za kładkę przy obronie najniższej kondygnacji. Pomieszczenia na poszczególnych kondygnacjach miały wąskie otwory strzeleckie w ścianach i otwory w podłodze do rażenia wroga usiłującego wedrzeć się wyżej. Najwyższą kondygnację oplatała hurdycja dla łuczników, a szczyt stołpu zwieńczony był wieżą obserwacyjną. Gdy dolne pomieszczenie zostały by zdobyte, przechodzono na wyższy poziom, wciągano drabinę i zamykano klapę. W przypadku próby podpalenia stołpu ogień gaszono zgromadzoną deszczówką.

*** Jako ciekawostkę dodam, że w 2003r. natrafiono w Chełmie na grób kultury pilińskiej [1., str.55]. Była to kultura zakarpacka i mógł to być grób kupca zmarłego w drodze.

**** Pierwszy raz nazwa miejscowości została napisana w 1440r. w rękopisie Jana Długosza „Beneficiorum Ecclesiarum dioecesis cracoviensis” i brzmiała Bryzie, a już w 1596r. w aktach wizytacji „Ecclesia parochialis…” ks. Krzysztofa Kazimierskiego widnieje nazwa Brzezie – był to gród na drugim brzegu Raby i być może tak, jak Brzeg, Brzesko, Brzyska, jego nazwa wywodzi się od rzeczownika brzeg (gwar. brzyzek). Nazwa Bryzie mogła pochodzić jeszcze z języka Wenedów i nie była zrozumiała dla ówczesnej ludności, w związku z tym została zastąpiona zbliżoną fonetycznie nazwą Brzezie. Podobne zjawisko wystąpiło w Kłaju, gdzie przysiółek o serbskopochodnej nazwie Gradowiec przemianowano na Gradobić.

Warownie – były to ukryte w terenie, ufortyfikowane obiekty w których w razie zagrożenia mogła  schronić się ludność wraz z inwentarzem. Wenedzkie warownie przypuszczalnie okolone były ostrokołem, co umożliwiało krótkotrwałą obronę i w przypadku ataku przeczekanie czasu do nadejścia odsieczy. Warownie nie były zasiedlone, ludność mieszkała w osadach przy swoich gospodarstwach i warsztatach.

Łapczyca, Grodzisko – warownia w Łapczycy była rozpoznawana już w XIX w., nigdy jednak nie przeprowadzono badań kompleksowych, a jedynie sondażowe. Ostatnie badania w 2000r. wykonał prof. Jacek Poleski i ustalił, że w VIII-IXw. była tu osada, a gród powstał w IX-Xw. [4., str.4].

Warownia usytuowana była na wysokim wzgórku ze stromymi zboczami i składała się z 2 członów: podgrodzia (dla zwierząt) od strony wschodniej i górującego nad nim grodu od strony zachodniej (zdj.12). Zapewne całość otoczona była ostrokołem, który odgradzał też gród od podgrodzia. Od północy i częściowo od wschodu i zachodu, tuż przy zboczach warownię opływały wody Raby. Po południowej stronie grodzisko otaczała fosa zasilana strumyczkiem. Przypuszczalnie między fosą, a zboczem wzgórza była pierwsza lina obrony, którą tworzył ostrokół wchodzący z obu krańców w wody Raby.

Warownia ukryta była w dolinie za grzbietem pasma wzniesień i nie można jej było dostrzec z e szlaku prowadzącego do grodu w Chełmie.

Łapczyca, Raj – warownia została odkryta w 2019r. i nie została jeszcze przebadana. Ona również znajduje się na terenie, który od wieków wykorzystywany był rolniczo, jednakże wyraźnie widać, że jest wręcz lustrzanym odbiciem warowni Grodzisko (zdj.12) i tak zapewne była skonfigurowana. Przypuszczalnie warownię od południa i zachodu opływała fosą rzeczka Trzonia, a od północy strumyk bez nazwy, natomiast od wschodu zabezpieczona mogła być dodatkową linią ostrokołu. Warownia znajduje się za grzbietem wzgórza przez co także nie mogła być dostrzeżona ze szlaku.

Na polach wokół można bez trudu znaleźć skrawki ceramiki, co potwierdza ówczesne zasiedlenie tego terenu (zdj.13). Być może nazwa miejscowości ma jakiś związek ze zlokalizowanymi tu warowniami?

Stradomka, Ostręgowiec – (n/o) warownia również znajduje się w miejscu ukrytym w terenie na stoku opadającym w urwisko i kształtem przypomina dwie poprzednie (zdj.14 i 15). Zapewne gród znajdował się w płn. części stoku, a podgrodzie w płd-zach.. Z trzech stron warownię otaczają bardzo strome zbocza i dojście do niej było możliwe tylko od strony płd-zach i zapewne po kładce, bo jak widać na zdjęciu LiDAR był tam suchy rów na dnie którego utworzono zapewne ostrokół z powbijanych w dno, zaostrzonych pali. Tak usytuowany obiekt wystarczyło zabezpieczyć jedną linią ostrokołu i w części płd-zach. dołożyć (przed rowem) dodatkową linię.

Warownia przynależała do grodu w Stradomce, a nazwy Ostręgowiec i ostrokół  wywodzą się od prasłow. ostrew, a więc Ostręgowiec może być nazwą wenedzką.

Warowni grodu w Brzeziu nie udało się zlokalizować.

Strażnice – tworzyły zewnętrzną linię obrony księstwa, jako wysunięte punkty obronne usytuowane na kierunkach spodziewanego zagrożenia. Budowano je w miejscach dogodnych do obrony i sprzyjających obserwacji.

Były to budowle podobne do stołpów, jednak mniejsze i zapewne dwukondygnacyjne z hurdycją na górnej kondygnacji i wieżyczką obserwacyjną na szczycie z której widać było większość obiektów obronnych księstwa. Przypuszczalnie informacje o zagrożeniach przekazywano sygnałami dymnymi w dzień i ogniowymi w nocy, a co za tym idzie na wieżyczce musiało znajdować się palenisko z kamieni zlepionych gliną z gotową wiązką łuczywa. Obserwator mógł mieć też róg do alarmowania ludności w pobliskich osadach. Strażnice przypuszczalnie były zabezpieczone co najmniej jedną linią palisady i ostrokołem.

W strażnicach pełnili całodobowo dyżury wojowie z drużyny grodowej i jak się zdaje w okresie  pokoju pełniły one funkcję policyjną.  W przypadku gdyby napastnik chciał zaatakować gród musiał najpierw pokonać stojącą mu na drodze strażnicę, by wyeliminować ewentualność natarcia od tyłu podczas atakowania grodu. Lecz tak ufortyfikowanego obiektu nie dało się pokonać „z marszu”, trzeba było ją oblegać i szturmować, a to dawało grodowi czas na przygotowanie obrony, następowało także wówczas rozpoznanie przeciwnika walką.

Łapczyca (kościół) – (n/o) strażnica nadzorowała ruch na szlaku handlowym i strzegła dostępu do saliny od strony wschodniej.

Wzniesiono ją na wzgórzu na którym obecnie stoi kościół pw. Narodzenia NMP z 1340r. (zdj.16). Podczas badań kościoła w 1990r. [5.,str.103] natrafiono przy okazji na ceramikę i wyroby krzemienne z epoki neolitu, a więc wzgórze to od zawsze było miejscem sprzyjającym obronie. Przy budowie kościoła, a następnie cmentarza zniwelowano skarpę od płn. i płn-zach., lecz jak widać na zdjęciu była to wyniosłość o stromych zboczach. Strażnica okolona palisadą stała zapewne tam, gdzie teraz kościół, natomiast podnóże wzniesienia mogło być otoczone ostrokołem.

Chrostowa – strażnica strzegła salinę od strony południowej, dozorując doliny rzek Raby, Stradomki i Polanki.

Została zbudowana na wyniosłości z bardzo stromymi zboczami wiszącymi nad doliną Stradomki. Zabezpieczona była zapewne tak, jak strażnica w Łapczycy. Przypuszczalnie została zniszczona w czasie ataku na gród w Stradomce, a następnie odbudowana jeszcze przez Wenedów (rozwinięcie w II części artykułu). W późniejszych okresach była przebudowywana.

Wieniec, Stróźnica – (n/o) strzegła księstwo od strony płd.-zach. dozorując dolinę Raby i broniąc dostępu od strony Łapanowa.

Usytuowano ją na wzgórzu powyżej starej szkoły w Wieńcu, jednakże teren ten od wieków jest zasiedlony i ciężko dziś po niej znaleźć wyraźne ślady (jedynie odłamki ceramiki), jednakże przetrwała nie budząca wątpliwości nazwa przysiółka i legenda. Prawdopodobnie zniszczono ją podczas ataku na Stradomkę i nie została już odbudowana (w Wieńcu nadal można natrafić na fundamenty starych domostw wykonane z bloków piaskowca, które mogły być kiedyś fundamentem strażnicy).

Zagórze, Chuchaj – (n/o) strażnica strzegła salinę od strony zachodniej dozorując dolinę Podłężanki i prowadząc obserwację szlaku handlowego wzdłuż Tusznicy, oraz pola zakrytego z grodu w Brzeziu za wzg. Winnica.

Została wzniesiona na nieistniejącej już dziś lessowej wyniosłości, którą z czasem rozorano w ramach prac rolniczych.

Wieże obserwacyjne – wznoszono je w miejscach, skąd rozciągał się daleki wgląd w okolicę lub w pola zakryte do obserwacji z innych obiektów.

Wyglądać mogły tak, jak współczesne ambony dla myśliwych, czyli zadaszona budka (zapewne taka, jak na strażnicach) na konstrukcji palowej i wyposażona w palenisko i róg. Do budki wchodziło się po drabinie wciąganej do środka i przypuszczalnie wieża zabezpieczona była ostrokołem, a to po to, by w razie zaskoczenia dać obserwatorowi czas na wysłanie sygnału. Punkty obserwacyjne musiały być obsadzone całodobowo, lecz dyżury w nich pełnili zapewne wyznaczone osoby z okolicznych osad.

Za czasów Wenedów wieże obserwacyjne mogły znajdować się w Chodenicach, Podsobolowie , Jaroszówce-Podegrodziu i Szarowie (tam gdzie stoi dziś kościół – zdj.17), jednak mogło być ich  więcej (n/o).

Taktyka – gdy obserwator spostrzegł agresora zmierzającego ku księstwu rozpalał ogień na wieżyczce i dął  w róg, po czym opuszczał posterunek. Sygnały alarmu były powtarzane na wszystkich obiektach (wici) i następowała ogólna mobilizacja. Księstwo szykowało się do walki; pospolite ruszenie ściągało do grodów i strażnic, a pozostała ludność wraz ze swym inwentarzem chroniła się w warowniach. W grodzie wyposażano obrońców w oręż i rozstawiano za palisadami, wytaczano machiny miotające i formowano oddziały przesłaniania. Wróg najpierw musiał pokonać strażnicę kąsany przez oddziały przesłaniania, po tej potyczce już było wiadomo z jaką i z jak wyposażoną siłą przyjdzie się zmierzyć i podejmowano stosowne działania. Zdobycie grodu było arcytrudne! Strome stoki uniemożliwiały wtoczenie machin oblężniczych i  nieprzyjaciel pozbawiony osłony musiał piąć się pod śliskie, oblepione gliną strome skarpy zarzucany zza palisady gradem strzał, oszczepów i kamieni, nawet jeśli udało by mu się dotrzeć do palisady, to jedynym wyjściem było ją wyrąbać. Wtedy obrońcy wycofywali się na następną linę, a wróg przez wąski wyłom wlewał się powoli do środka pod ciągłym ostrzałem. Przestrzeń pomiędzy liniami palisad była wąska i trudno było tam zgromadzić większą ilość wojska do dalszego szturmu, a ataku nie można było przerwać i odpocząć, bo cała przestrzeń pomiędzy liniami palisad była w zasięgu rażenia. Tak więc gród musiał być zdobyty jednym szturmem, jeśli by się to nie udało, to trzeba było się wycofać poza zasięg ostrzału dalekonośnego ze stołpu, a wtenczas obrońcy mieli czas na naprawienie palisady. Wróg zapewne był szarpany od tyłu przez oddziały przesłaniania, a z pozostałych grodów szła już odsiecz (w ostateczności do wsparcia obrony można było też użyć ludności zgromadzonej w warowniach). Raczej mało prawdopodobne, by ktoś odważył się zaatakować tak przemyślnie zbudowaną twierdzę, nawet przez zaskoczenie było by to prawie niewykonalne, a jednak Stradomka została stracona – pozostaje jedynie podstęp! A może było tak, że niewielkie siły zaatakowały gród w Brzeziu i kiedy z grodu w Stradomce wyszły posiłki gród ten zaatakowały główne siły wroga? Lecz to wszystko, co osiągnął by napastnik, nadal były niezdobyte dwa grody, siły wroga były zbyt szczupłe by je pokonać, a taka sztuczka drugi raz udać się nie mogła.

Osady – teren saliny był mocno zasiedlony i zasiedlanie postępowało w tak dużym tempie, że zaczęto zakładać osady poza terenem chronionym przez księstwo, np. w Stanisławicach za Rabą i w Zagórzu za Podłężanką.

Osady były rożne, składały się z kilku do kilkudziesięciu zagród. Zagrody Wenedów były świetnie zorganizowane – budowali oni duże, 2-3 nawowe domy o konstrukcji słupowej (jak poprzednie kultury), kryte półkolistą strzechą. W zagrodzie znajdowały się wszystkie niezbędne budynki gospodarcze, zwykle też o konstrukcji słupowej, lecz ze względu na zimny klimat budowano też cieplejsze ziemianki i półziemianki. Jedna zagroda zajmowała obszar ok. 60 arów [6.].

Gospodarstwa były samowystarczalne, a dodatkowy dochód pochodził z nadprodukcji, usług i rzemiosła, w tym przypadku głównie z solowarstwa. Teren obfitował w źródła solne i występowały one praktycznie na całym obszarze saliny (zdj.18). Wokół źródeł lokowane były warsztaty solowarskie i paleniska do warzenia soli.

Cmentarzyska – W księstwie występowały dwa rodzaje cmentarzy: główny z kopcem, przeznaczony zapewne dla zasłużonych obywateli i zwykłe bez kopca, dla pozostałych mieszkańców.

Wenedowie palili swych zmarłych na stosach, prochy wsypywali do urn i zakopywali w ziemi usypując nad nimi kurhany o różnej wysokości (to pewno też miało znaczenie), a do urn często wkładano oręż, narzędzia, czy ozdoby. Wenedzkie cmentarzyska wykorzystywane były nadal nawet w czasach średniowiecza.

Moszczenica, Pod Kopcem – tutaj, na wyniosłości, w pobliżu głównego grodu w Chełmie znajdowało się niegdyś cmentarzysko kurhanowe z kopcem, niestety w czasie I wojny światowej kopiec został skopany, a następnie rozorany w ramach prac rolniczych.

Miejsce po kopcu było wizytowane na pocz. lat 90 XXw. przez archeologów A. Ceterę i  J. Okońskiego, którzy natrafili tam na ceramikę z okresu wpływów rzymskich (200r.p.n.e. – 375r.n.e.), czyli wenedzką [7.]. wokół na zaoranych polach i dziś można natrafić na ułamki ceramiki z różnych okresów (zdj.19), to było duże cmentarzysko!

Kolanów, Zajanie – znajdują się tu cmentarzyska kurhanowe zwykłe (3 lokalizacje) przynależne jak się zdaje do grodu w Chełmie. Cmentarzyska zostały odkryte w 2014r. przez archeologa M. Maternę i nie zostały jeszcze zbadane (zdj.20).

Brzezie, Podlas – cmentarzysko kurhanowe zwykłe związane z grodem w Brzeziu. Zostało odkryte w 2015r. i nie zostało dotychczas zbadane. Znajduje się na terenie Puszczy Niepołomickiej, a w czasach Wenedów było ulokowane na piaskowej wysepce otoczonej moczarami (zdj.20).

Staniątki, ul. Jodłowa – cmentarzysko kurhanowe zwykłe przynależne prawdopodobnie także do grodu w Brzeziu. Zostało odkryte w 2017r. i nie jest jeszcze zbadane, jest w bardzo złym stanie.

Cmentarzyska grodu w Stradomce nie udało się odnaleźć.

Janusz Czerwiński

Źródła:

  1. „Podkrakowska enklawa wczesnej kultury łużyckiej w świetle wyników najnowszych badań terenowych na trasie autostrady A4” – Jacek Górski, Ś.S.A. Wrocław 2018r.
  2. „Badania wykopaliskowe przeprowadzone w latach 2005-2006 na stanowisku 4 w Łysokaniach oraz na stanowisku 33 w Brzeziu” – Bogusław Raczkowski, Piotr Włodarczyk, ISBN 978-83-63260-00-2
  3. „Stanisławice, stan. 9 i 10, pow. bocheński. Osady z okresu wpływów rzymskich i czasów nowożytnych – Justyna Rodak, KZdoBA, Kraków 2018r.
  4. „Rekonstrukcja wczesnośredniowiecznych grodzisk jako sposób na gospodarcze i socjalne ożywienie lokalnych społeczeństw w Polsce” – Jolanta Sroczyńska, 2014r.
  5. „Informator archeologiczny, badania rok 1990” – MKiS, PAN, Warszawa 1994
  6. „O przeworskich zagrodach w Łysokaniach” – Wojciech Pastuszka, Archeowieści 2015r.
  7. „Tajemniczy kopiec w Moszczenicy” – Janusz Paprota, bochenskiedzieje.pl, 2017r.

Zdjęcie wizytówkowe artykułu – nieodszyfrowana inskrypcja na głazie w „Skamieniałym Dworze” w Chronowie.

GALERIA ZDJĘĆ